|
Ekshumacja żołnierzy
niemieckich w Golina Wielka/Dąbrówka
1.10.2011
Śladem
artykułu z gazety "ABC" trafiliśmy na trop
mogiły żołnierskiej, znajdującej się na polu
między miejscowościami Golina Wielką a Dąbrówką
w gminie Bojanowo. Zachodziły uzasadnione obawy,
iż miejsce spoczynku żołnierzy mogło zostać
naruszone podczas przebudowy drogowego mostu.
Prace poszukiwawczo-ekshumacyjne rozpoczęliśmy 1
października 2011 i dość szybko udało się
zlokalizować szukane miejsce. Jak się okazało
mogiła kryła szczątki 2 niemieckich żołnierzy.
Sam pochówek zlokalizowany był dość płytko bo na
głębokości ok 70 centymetrów. W pracach naszych
towarzyszył nam znany bojanowski regionalista
Pan Krzysztof Wodyński, który dostarczył nam
dodatkowych informacji na temat tej mogiły. Tak
oto Pan Krzysztof Wodyński opisuje nasze
poszukiwania żołnierskiej mogiły:
" W dniu 1
października 2011 roku na polu będącym
własnością pani Bogumiły Kowalskiej z Wydartowa
II dokonano ekshumacji zwłok dwóch żołnierzy
niemieckich, rozstrzelanych pod koniec stycznia
1945 roku przez żołnierzy sowieckich. Przy
zwłokach nie znaleziono znaków identyfikacyjnych
tzw. nieśmiertelników, co praktycznie
uniemożliwia ich identyfikację. Bojanowski
regionalista Krzysztof Wodyński dla ułatwienia
opisu nadał obu nieznanym żołnierzom symboliczne
nazwiska: "Kloss" i "Brunner". Przy żołnierzu
leżącym po lewej stronie - "Klossie", znaleziono
w etui okulary przeciwsłoneczne w drucianej
oprawie, zapalniczkę, drobne monety niemieckie,
zapinki oraz guziki od munduru oraz grzebień.
Zwłoki leżały w butach żołnierskich. Przy
"Brunnerze" znaleziono drobną monetę polską oraz
guziki od munduru wojskowego. Zwłoki te leżały
bez obuwia. Po zakończeniu ekshumacji
rozmawiałem jeszcze z panami: Marianem
Cugierem, Józefem Bielem, Czesławem Tomaszewskim
i panem Bartkowiakiem z Goliny.
Ustaliłem
następującą (inną od tej, którą przedstawiłem
wcześniej) wersję wydarzeń. Po 22 stycznia 1945
roku, dwaj żołnierze niemieccy szli poboczem
drogi od strony Rawicza w kierunku Bojanowa. Gdy
dochodzili do mostu na rzece Masłówce, od strony
Bojanowa zbliżał się do nich czołg T - 34. Gdy
był bliżej, idący rozpoznali, że należy do Armii
Czerwonej. Niemcy skręcili w lewo i zaczęli biec
wzdłuż rzeki Masłówki, w dół rzeki. Sowieci
wezwali ich do zatrzymania i powrotu do drogi.
Nie widząc szans ucieczki, Niemcy zastosowali
się do wydanej komendy. Poddali się kontroli
osobistej, a następnie zostali rozstrzelani na
nasypie rowu wpływającego do rzeki, tuż obok
miejsca, gdzie zostali pochowani. Wpadli do rowu
wypełnionego śniegiem i przeleżeli w nim do
pierwszych roztopów. Pochowani zostali w
narożniku pola, pomiędzy rowem wpadającym do
Masłówki, a Masłówką. Prawdopodobnie w marcu,
pochówku żołnierzy dokonali panowie Michał
Kałużny - robotnik kolejowy z Wydartowa II, wraz
ze swoim szwagrem - właścicielem pola Piotrem
Kowalskim. Przy zwłokach znaleziono ponoć jakieś
dokumenty i zegarek, których dalszy los jest
nieznany. Wiosną tego samego roku żona
właściciela pola na mogile zasadziła kwiaty. Po
jakimś czasie do jej domu przyjechali ubowcy i
kazali jej te kwiaty wykopać, a grób zniwelować.
Gospodarze długo na tym polu nie doorywali tego
miejsca. W połowie lat 70 - tych, podczas budowy
nowego mostu, prowadzono poszukiwania tego
grobu, na ślad jego nigdy
jednak nie natrafiono"
»
powrót do listy poszukiwań |